Gry na starego laptopa

Robert Ocetkiewicz

Z grami związany już prawie 20 lat, czyli od momentu, kiedy na polskim rynku królowały gry z bazaru, a Mario dostępne było jedynie na Pegasusie. Fan wszelkiego rodzaju wyścigów, bijatyk oraz gier sportowych. Nie stroni także od dobrych FPS-ów oraz strategii. W swojej karierze recenzował już na łamach Interii, Onetu i magazynu o grach PlayBox. Poza grami, miłośnik motoryzacji, który uwielbia dźwięk V8.

0 komentarzy

Klasyczne gry, którym sprosta nawet słaby laptop

Gdy rozwój technologiczny doprowadził świat elektronicznej rozrywki do momentu, w którym bardziej niż treść, coraz częściej liczy się forma, nie każdy dysponuje sprzętem przystającym do czasów. To, że Twój laptop nie podoła najnowszym tytułom wcale nie oznacza, że będziesz bawić się gorzej niż reszta. Wręcz przeciwnie — poznaj kilka niewymagających tytułów, w które wstyd nie zagrać.

Max Payne i klasyczna historia o zemście

Dzieło studia Remedy to klasyczna strzelanina TPP, oparta na prostej historii utrzymanej w klimacie noir.

Wcielamy się w postać tytułowego Maxa Payne’a — nowojorskiego detektywa, starającego się odnaleźć morderców żony i dziecka.

Chociaż z perspektywy czasu fabuła może wydawać się nieco sztampowa, ewentualne niedociągnięcia rekompensuje niepowtarzalny klimat, który zrobił z tej gry jeden z klasyków wszechczasów.

To także pierwsze produkcja, która, zainspirowana filmem the Matrix, wprowadziła do swojej mechaniki tzw. bullet time, czyli tryb zwolnionego czasu, w którym bohater, przedzierając się przez spowite mrokiem, obskurne lokacje, efektownie eliminował przeciwników.

Dodatkowym, budującym klimat elementem są przerywniki w formie komiksów czytanych w polskiej wersji przez niezastąpionego w tej roli Radosława Pazurę.

Pro Evolution Soccer 6 – pozycja obowiązkowa dla fanów trybu multiplayer

Jeśli potrzebujesz gry na dwie osoby, będąc jednocześnie fanem piłki nożnej, stary, dobry PES 6 pozostaje bezkonkurencyjny.
Produkcja japońskiego Konami do dziś uważana jest za jedną z najlepszych edycji serii, łączącą realistyczną jak na tamte czasy fizykę ze zręcznościowym trybem rozgrywki, który dostarczał niesamowitej frajdy.

To propozycja z czasów, w których jedyny, słuszny symulator piłki nożnej pochodził z kraju kwitnącej wiśni, a jego ówczesny konkurent w postaci serii FIFA, przyciągał jedynie kosztownymi licencjami.
Problem PES-a z brakiem praw do niektórych lig i grających w nich zawodników szybko z resztą rozwiązano z pomocą setek nieoficjalnych łatek.

Silent Hill 2 – kultowy horror po japońsku.

Jeśli celujesz w klimatyczne, stare gry, druga część cyklu Silent Hill to obok tytułów takich jak Alone in the Dark czy the Blair Witch Project, pozycja obowiązkowa dla miłośników cyfrowego horroru.

Prócz gęstego klimatu, będącego znakiem firmowym serii, główną siłą tej produkcji jest przede wszystkim warstwa fabularna.

Jako główny bohater, wyruszamy do sennego miasteczka Silent Hill na zaproszenie… swojej zmarłej żony.

Fenomenalny, budujący atmosferę soundtrack od Akiry Yamaoki akompaniuje tej wielowymiarowej historii, w której protagonista wychodzi na spotkanie personifikacji swoich największych traum.

Dla tych, których najbardziej straszą przysłowiowe „potwory z szafy”, alternatywną produkcją może być jedna ze starszych części Resident Evil.

Jeśli jednak w horrorze najbardziej cenisz sobie klimat, historię i nieustający niepokój, Silent Hill 2 to tytuł, który musisz nadrobić.

Gorączka sobotniej nocy, czyli GTA: Vice City

Czwarta i druga trójwymiarowa — po GTA III, część kultowej serii Grand Theft Auto, zapadła w pamięć milionów graczy jako produkcja idealna.

To przede wszystkim zasługa tego, że tworząc ją, studio Rockstar inspirację czerpało ze słynnego Człowieka z Blizną w reżyserii Briana de Palmy, z Alem Pacino w roli głównej.

Głównym bohaterem produkcji jest Tommy Vercetti, angażujący się w latach 80. w działalność przestępczą na terenie tytułowego Vice City, które wzorowano na amerykańskim Miami.

Tytuł posiadał przede wszystkim to, co świat kochał w latach osiemdziesiątych — jaskrawe kolory, soundtrack składający się z największych hitów tamtego okresu oraz nieśmiertelne, hawajskie koszule.

Odpalając ten klasyk, możemy liczyć także na wszystko to, do czego przez lata przyzwyczaiło nas Rockstar Games, czyli pełnokrwistą fabułę, tkaną przezabawnymi dialogami i nie mniej pełnokrwistą rozgrywkę, opartą na tytułowych kradzieżach samochodów i strzelaninach, których nie powstydziłoby się najwyższej klasy kino akcji.

Źródło: Artykuł partnera

Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się