Recenzja Wiedźmin 3: Serca z Kamienia. Dodatek jakich mało

Czy Serca z Kamienia godnie uzupełniają podstawową wersję gry? Oto nasza recenzja.

Recenzowany dodatek do Wiedźmina 3 jest pierwszym z dwóch obszernych rozszerzeń, który wzbogaca opowieść przedstawioną w edycji podstawowej o nowe wątki. Oczekiwałem, że produkcja od studia CD Projekt RED nie zawiedzie, zapewniając wygłodniałym fanom Geralta kilka dodatkowych godzin w krainie fantasy. Jednakże po ukończeniu Serc z Kamienia jestem pewien jednego – traktowanie testowanej pozycji jedynie w kategoriach bonusu do głównego scenariusza jest głęboką niesprawiedliwością.

Życzenia twe spełni zawsze z ochotą, da ci brylanty i srebro i złoto. Lecz kiedy przyjdzie odebrać swe długi, skończą się śmiechy, serdeczność przysługi.

Zdecydowanie najmocniejszym atutem dodatku jest fabuła, która w moim odczuciu jest nawet ciekawsza niż główna linia historii w Dzikim Gonie. Ma to związek ze świetnie zaprojektowanymi bohaterami, których barwne osobowości wiele wnoszą do odbioru całości. Najbardziej frapującą personą jest Pan Lusterko, którego być może mieliście okazję spotkać w Białym Sadzie, podczas poszukiwań Yennefer. Ciężko odmówić charyzmy i intelektu temu tajemniczemu jegomościowi, który zdaje się znać odpowiedzi na wiele pytań. Z zapartym tchem brnąłem przez kolejne questy, by przekonać się jakie są motywy działania enigmatycznego oraz potężnego manipulanta. W moim rankingu jest to zdecydowanie najciekawsza postać z wiedzmińskiego uniwersum, jaka pojawiła się w grach. Niejednoznaczną osobą jest również szlachcic Olgierd von Everec, który został obdarzony pewnym darem, o jakim zapewne wielu z Was marzyło. Wszystko ma jednak swoją cenę….a granica dzieląca błogosławieństwo od przekleństwa jest nad wyraz cienka. Zapewne wielu z Was zadaje sobie pytanie, co z płcią niewieścią? Twórcy nie pokpili sprawy i w tym względzie, wiecznie nienasycony amant Geralt spotka sympatię sprzed lat Shani, z którą flirtować mogliśmy w pierwszej odsłonie serii. Medyczka nie włada co prawda magią jak inne wybranki protagonisty, ale jestem pewien, iż niejednego oczaruje swoim pięknem i inteligencją.

Trailer dodatku nie pozostawiał złudzeń, CD Projekt RED stanął na wysokości zadania:

Od przybytku głowa nie boli

Scenarzyści zerwali ze sztampą charakteryzującą wiele gier RPG, która opierała się na schemacie ratowania świata przed plagą orków/demonów/pomiotów (niepotrzebne skreślić). Wydarzenia, w jakich przyjdzie nam brać udział, rozgrywają się w skali mikro, przy czym absolutnie nie należy tego traktować jako wadę. Przygoda odarta jest być może z epickości, jednak kameralny charakter Serc z Kamienia niezwykle angażuje, wciągając na całe godziny. Wiele z decyzji, które przyjdzie nam podjąć, jedynie w sposób kosmetyczny determinować będzie przyszłe wydarzenia, ale to jak domkniemy wątek Pana Lusterka i Olgierda doprowadzi nas do dwóch zgoła odmiennych finałów. Deweloperzy umieścili w grze również kilka zadań pobocznych, w żaden sposób niezwiązanych z losami przytoczonych powyżej postaci. Niektóre z nich warto wypełnić, gdyż nagrody jakie otrzymamy będą mieć niemałe przełożenie na zdolności bitewne Wiedźmina. Pomoc udzielona kupcom z Ofiru (odległej krainy położonej za morzami), umożliwi nam korzystanie z tzw. słów mocy. Aby je wykorzystać, musimy dysponować ekwipunkiem posiadającym przynajmniej trzy sloty. Usprawniając nasz rynsztunek możemy uzyskać efekt, dzięki któremu wszystkie wystrzelone w naszym kierunku strzały będą się odbijać, bądź też nabędziemy umiejętność wydłużającą czas działania eliksirów o 0,5 sekundy, jeśli tylko nasz cios nie został zablokowany przez przeciwnika.

Nie ma jednak nic za darmo. Chcąc poznać sposoby najbardziej zaawansowanego modyfikowania parametrów broni, będziemy musieli się liczyć z niemałym wydatkiem, który z pewnością poważnie nadwątli sakiewkę Białego Wilka. Przyznacie chyba, ze 30 tysięcy novigradzkich koron to niemała kwota. System poszerzający opcje związane z mechaniką walki sprawdza się dobrze, a wszyscy gracze lubujący się w podnoszeniu zdolności bojowych bohatera, powinni być usatysfakcjonowani. Poszukiwacze zaginionych artefaktów z kolei ucieszą się na wieść o możliwości odnalezienia całych zestawów legendarnych przedmiotów.

Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku

Gromkie brawa należą się jednak deweloperom za rewelacyjnie skonstruowane wyzwania. Co prawda dodatek nie pozwoli nam na odwiedzenie zupełnie nowych obszarów, bowiem podróż do miasta Toussaint umożliwi dopiero rozszerzenie Krew i Wino, ale genialne zaprojektowane questy wszystko rekompensują. Chylę czoło przed polskim studiem za to, jak udało mi się w umiejętny sposób zróżnicować cele stawiane przed graczem, a jednocześnie sprawić, że każdemu z epizodów Serc z Kamienia towarzyszą zgoła inne doświadczenia i klimat. Zostaniemy bowiem zaproszeni na suto zakrapiane wesele, gdzie panuje klimat beztroski. Świetnie udało się uchwycić idylliczny obraz słowiańskiej wsi, a żarty, których w trakcie imprezy nie zabraknie, wymalują uśmiech na twarzy nawet największych ponuraków. Z kolei inne z zadań pozwoli nam zwiedzić nawiedzoną posiadłość. Eksplorując mroczne korytarze, które przywołują skojarzenia z filmami grozy, na pewno nie będzie Wam do śmiechu. Miejsce skrywa bowiem wiele tajemnic, zasiewając w sercach niepokój. Jednocześnie dodatkowi jako całości trudno zarzucić brak spójności, a zróżnicowane fragmenty rozgrywki tylko urozmaicają zabawę.

Idąc w gościnę, nie zabieraj ze sobą nudy

Twórcy w trakcie zabawy kilkukrotnie puszczają oko w stronę graczy, świetnie bawiąc się konwencją, przywołując w swojej produkcji chociażby postać Mistrza Macieja, który jest renomowanym wróżbitą i astrologiem. Brzmi znajomo? Zdrowy dystans zespołu odpowiedzialnego za tytuł ujawnia się znacznie częściej. Nic mnie tak dawno nie rozbawiło w żadnej grze, jak możliwość poznania dzieł sztuki słynnego malarza van der Hooi’a. Osoby, które natomiast towarzyszą Geraltowi od pierwszej części, ucieszą się na wieść o możliwości znalezienia i założenia słynnych okularów Magistra, który był jednym z antagonistów związanym z przestępczą organizacją Salamandra. Jeśli zaś jesteście miłośnikami Gwinta, na pewno nie przegapicie szansy zdobycia nowych kart, które wprowadza dodatek. Kilka z nich jest całkiem niezłych, chociażby wspomniany wcześniej, stylizowany na kozaka Olgierd von Everec, który na stałe zagościł w mojej talii. Warto nadmienić, iż nabywając fizyczne wydanie dodatku, poza kodem umożliwiającym ściągnięcie gry otrzymacie talie do gry w Gwinta: Potwory i Scoia’tael. Jestem w stanie założyć się o kępkę włosów, które mi pozostały, iż Krew i Wino odda nam do dyspozycji Królestwa Północy i Południa.

Wiedźmin 3: Serca z Kamienia screeny:

Maszkary wszelkiej maści

Poziom trudności w dodatku został wywindowany dość wysoko i entuzjaści wyzwań w grach nie powinni być zawiedzeni. Poza interesująco zaprojektowanymi bossami, stworzono kilka nowych gatunków oponentów z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć. Skonfrontujemy się m.in. z upadłymi rycerzami Zakonu Płonącej Róży. Obserwując degrengoladę moralną rzezimieszków, Geralt ubolewa jak bardzo odeszli oni od nauk Zygfryda z Denesle. W lasach z kolei na nieuważanych wędrowców szarżują wyjątkowo agresywne dziki. By skutecznie radzić sobie z zagrożeniami, winniśmy dysponować 30 poziomem herosa. Jeśli z jakiegoś powodu nie dysponujecie stanem zapisu, możecie skorzystać z postaci wykreowanej przez twórców, która niestety nie dysponuje dobrym rynsztunkiem. Punkty na rozwój Rzeźnika z Blaviken możemy jednakże rozdysponować wedle naszego uznania.

Oprawa audio ponownie nie zawiodła:

Koniec wieńczy dzieło

Cena dodatku edycji cyfrowej waha się obecnie w granicach 30 złotych. Czy warto wysupłać tę kwotę, by przeżyć nowe przygody w świecie stworzonym przez Sapkowskiego? Recenzja nie pozostawia chyba żadnych wątpliwości, ale warto raz jeszcze dobitnie stwierdzić, że mamy do czynienia z majstersztykiem. Ciężko jest znaleźć jakieś poważne zarzuty względem opisywanego rozszerzenia. Serca z Kamienia to kawał naprawdę solidnego, a co najistotniejsze przemyślanego kodu. Już ostrzę zęby na kolejny dodatek, który przeniesie nas tym razem do bajkowego królestwa, znanego z wyrobu najlepszych win.

Ocena: 5/5

Plusy:

  • świetnie wykreowane postacie
  • wciągająca fabuła
  • sporo nawiązań do kultury masowej i poprzednich odsłon serii
  • humor!!!

Minusy:

  • brak
Bartłomiej Balcerzak

Bartłomiej Balcerzak

Miłośnik staroszkolnych gier RPG takich jak Baldur's Gate czy Planscape Torment a jednocześnie nowszych przedstawicieli tego gatunku z Mass Effectem na czele.

Komentarze (3)

  • 24 listopada 2015 at 13:51
    Permalink

    Jedna Wielka przez duże W wada dodatku… że jest tak cholernie krótki :P…

    Reply
    • Bartłomiej Balcerzak
      24 listopada 2015 at 14:57
      Permalink

      Dodatek nie jest aż taki krótki, zapoznanie się z całą zawartością powinno zająć około 10-12 godzin. Zresztą zawsze byłem zdania, iż liczy się jakość a nie ilość. W każdym razie jeśli Cię nie przekonałem, to na pocieszenie napiszę, że ukończenie rozszerzenia „Krew i Wino” zabierze nam w przybliżeniu 20 godzin.

      Reply
  • 24 listopada 2015 at 08:29
    Permalink

    Historia mega fajna, aczkolwiek niektóre misje poboczne z podstawowej wersji też były równie dobre. W końcu też po wielu patchach gra działa zdecydowanie płynniej i to czuć porównując do tego co było podczas premiery. Redzi jak zwykle się spisali 🙂

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chronimy się przed spamem, dlatego prosimy, rozwiąż captcha zanim klikniesz WYŚLIJ:

48 Shares
Share48
+1
Tweet