Recenzja Mass Effect Andromeda. Przyjemność eksploracji kosmosu, ale czy coś więcej?

Mass Effect Andromeda mimo, wielu niedociągnięć i wad, jest dobrą produkcją. Czujemy, że uczestniczymy w ogromnym przedsięwzięciu mającym na celu odnalezienie nowego domu dla wszystkich ras pochodzących z Drogi Mlecznej. A to dzięki skrzętnie zaplanowanej inicjatywie i podjętym ryzyku w odległej galaktyce zwanej Andromedą.

W tym roku mija dokładnie 10 lat od wydania pierwszej części Mass Effect – marki, która w portfolio BioWare stała się interesującą alternatywą dla takich klasyków jak Neverwinter Nights, Baldur’s Gate czy Dragon Age. Oczywiście najbliżej Mass Effect do tego ostatniego, zarówno mechaniką jak i stylistyką (choć w całkiem innym klimacie), jednak ostatecznie seria stała się mocno rozpoznawalna, gromadząc przed monitorami i telewizorami miliony fanów. Po 5 latach od zakończenia trylogii Mass Effect, twórcy zdecydowali się wydać kolejną grę w uniwersum, lecz tym razem niezwiązaną fabularnie z poprzednimi częściami. Dla graczy, którzy nie są zaznajomieni ze światem i z potyczkami poprzednich protagonistów, bariera wejścia do niego okazuje się dużo łatwiejsza.

Jak w kosmosie jest, każdy widzi

Mniej więcej od kiedy gracze odkryli, że równie dobrze możemy bawić się przy grach niezależnych jak i przy tytułach Triple-A, wartość gry przestaje być oceniana na podstawie wyglądu, a zaczyna na podstawie grywalności, alternatywnych ścieżek i czasu spędzonego przy zabawie. Tym bardziej niemądrze wydawałoby się zaczynać recenzję od jakości grafiki. Jednak fala krytyki płynąca ze strony recenzentów z całego świata nie jest bezpodstawna. Nie zrozumcie mnie źle, Andromeda wygląda naprawdę pięknie – różnorodność planet, poczucie maleńkości w wielkim wszechświecie i mnogość detali. To wszystko sprawia, że utożsamiamy się z historią i głębiej ją przeżywamy. Niestety, nie wszystko wygląda tak wspaniale. Zacznijmy od niestabilnego utrzymania klatek. Zarówno w wersji na PS4 jak i na PC, klatki na sekundę wyraźnie spadają poniżej 30 i 50, co niestety zdarza się niezwykle często. Dziwne, że nie występują jedynie w momentach akcji, lecz także podczas zbliżeń kamery w czasie cutscenki na daną postać. Wyraźnie twórcy napotkali na utrudnienia ze strony stabilności swojego produkcji, których nie udało się rozwiązać na czas.


Mass Effect Andromeda

Drugą sprawą są animacje postaci, które potrafią rozbawić. Kaczy chód, rozbiegane w różne strony oczy (aby nie powiedzieć zezowate) są widoczne na każdym kroku, przy każdej możliwej okazji, w walce i rozmowie. Podczas strzelaniny sojusznicy potrafią się zablokować lub nagle teleportować. Wiele do życzenia pozostawia także kwestia sztucznej inteligencji, która łagodnie mówiąc, nie jest wcale tak inteligenta. Zdarzały się sytuacje, podczas których celowo pozostawiałem ostatniego wroga z niewielką ilością punktów życia (czasami sam potrzebowałem pomocy, lub zwyczajnie chciałem przetestować moich pobratymców). Efekt był taki, że sojusznicy nie kwapili się do tego, aby go wykończyć. Czasem musiałem zatem sam ryzykować, gdy po dobrych kilkunastu sekundach sztuczna inteligencja nie reagowała strzałem w kierunku wroga. Nie pytajcie mnie, co jest tego powodem, bo nie wiem. Tym bardziej, że SI przeciwników działa całkiem nieźle.

Mass Effect Andromeda

Przeciwnicy w zależności od posiadanej broni, potrafią się wycofać, przemieścić lub skoncentrować w jednym miejscu i na jednym celu. O sztucznej inteligencji wspominam też w kontekście animacji, gdyż problem jest podobnej miary. Niby wszystko jest w jak najlepszym porządku, wyraźne mięśnie twarzy, animacje ruchów postaci, aż tu nagle postać zbiega ze schodów wymachując nogami przypominającymi bumerangi. Sztuczna inteligencja to podobny wymaz tego, jak kilka, aczkolwiek poważnych błędów, może zaważyć o opinii produkcji. Gdyby były to drobnostki, nikt nawet nie zwróciłby uwagi. W tym wypadku każdy z błędów świeci i wymachuje rączkami, krzycząc: hej, tutaj jestem, popatrz! Nie sposób nie zwrócić na to uwagi. Twórcy pracują nad kolejnymi łatkami i ulepszeniami, więc jest nadzieja na poprawę niedociągnięć.

Mass Effect Andromeda

Galaktyka, gromada, planety

Rozgrywka w Andromedzie opiera się na fabule, która jest niezła, lecz pozbawiona kilku mocnych zwrotów akcji, które przytrzymają nas przed monitorem. Historia jest następująca: powołana zostaje Inicjatywa Andromeda, w której biorą udział wszystkie rasy Drogi Mlecznej i wspólnie wyruszają w poszukiwaniu drugiego domu do Galaktyki Andromeda. Centrum całej inicjatywy jest Nexus, ogromny statek i serce całej wyprawy. To również miejsce wypadowe wszystkich Ark, na których przemierzają kosmos pozostałe rasy. Jedna z nich nazywa się Hyperion. To na niej hibernuje 20 tys. ludzkich istnień gotowych do kolonizacji nowej ziemi. W tym momencie wkraczają Pionierzy, wśród których znajduje rodzeństwo Ryderów, na czele z ojcem, Aleckiem (przed rozpoczęciem gry wybieramy Pioniera lub Pionierkę). Po 634 latach docieramy do Gromady Helejosa, by marzenia o nowym domu przenieść pomiędzy bajki. Cała Inicjatywa Andromedy stoi pod znakiem zapytania i to my musimy stawić czoła wszystkiemu co złe, dobre i nieznane.

Mass Effect Andromeda

Przez zbieg nieprzyjemnych okoliczności zostajemy kolejnym głównym Pionierem i tym samym dostajemy własny statek najnowszej generacji o nazwie Tempest. To on posłuży nam do przemierzania kolejny układów i planet oraz nawiązywaniu kontaktów z cywilizacjami. I rzeczywiście, czynnik eksploracji to najsilniejszy element całej rozgrywki. Jak pisałem wcześniej, czujemy się częścią czegoś większego. Stajemy się elementem wspaniałego przedsięwzięcia i układanki politycznej. Jeśli jesteśmy ciekawi, zdobywamy informacje o rasach i ich zażyłościach. Nierzadko zdobyte informacje są płytkie niczym z brazylijskiej telenoweli, jednak mimo wszystko, miło się ich słucha i rozszerza naszą świadomość o całej Inicjatywie.

Mass Effect Andromeda

Zabawki z kosmosu

Mass Effect Andromeda zapewnia sporą ilość atrakcji w postaci kilku rodzajów zadań. W ten sposób możemy dowiedzieć się szczegółów na temat rodziny Ryderów, historii Andromedy lub poznać bliżej członków załogi statku Tempest i Nexusa. Gdy już wybierzemy dany wątek, docieramy do planety i dostajemy mięsko – czyli eksplorację. W drodze ku nieznanemu pomaga nam sześciokołowy łazik nazwany Nomadem. Pojazd, dzięki zaawansowanej technologii, może podskakiwać lub używać przez kilka sekund turbonapędu. Łazik prócz tego, że ochrania nas przed nieprzyjaznym środowiskiem niezgłębionej planety, promieniowaniem lub chłodem, posiada jeszcze jedną ważną cechę. Przemierzając nowe cywilizacje odnajdujemy złoża materiałów, które wydobywamy i wykorzystujemy do odblokowywaniu nowych elementów wyposażenia. Przemieszczanie się łazikiem jest niezwykle przyjemne i miło jest odstąpić od głównej linii fabularnej i zwyczajnie pozwiedzać.

Mass Effect Andromeda

Broń na nieznanych ziemiach w Mass Effect Andromeda jest naszym najwierniejszym przyjacielem. Dzieli się na kilka typów, w zależności od pochodzenia technologii zastosowanej przy jej wytwarzaniu. Nie przez przypadek użyłem słowa wytwarzanie, gdyż właśnie to robimy w Andromedzie. Za pomocą Omni-klucza na lewej ręce Pioniera, zdobywamy punkty podczas skanowania przedmiotów i konstrukcji obcych cywilizacji. Za każdy skan otrzymujemy jeden z trzech rodzajów punktów, które wykorzystujemy do odkrywania nowego uzbrojenia. Oręż został podzielony na pistolety, strzelby, karabiny szturmowe i snajperskie a także broń białą, niezwykle skuteczną podczas bliskich starć, które również się zdarzają. Każdy typ możemy wypróbować i zdecydować czym najlepiej nam się strzela, nim podejmiemy decyzję o rozwijaniu konkretnych narzędzi walki w drzewku umiejętności.

Mass Effect Andromeda

Na plecach każdego poszukiwacza umieszczony został odrzutowy plecak, który pozwala dostać się w trudno dostępne miejsca, a ponadto rozszerza możliwości walki horyzontalnie. Wyskakujemy wysoko nad ziemię i zawisamy na kilka sekund. To wystarczy, by zlokalizować lub wykończyć wroga. A walka obok eksploracji i podróży to najbardziej miodny element w Mass Effect Andromeda. Na ekranie dużo się dzieje, przeciwnicy zachowują się nieprzewidywalnie, a zabawa może wyglądać inaczej w zależności od tego, w którą gałąź zainwestujemy zdobyte punkty umiejętności.

Po rozpoczęciu misji (czytaj: po wylądowaniu na planecie) dostajemy dostęp tylko do uzbrojenia wybranego przed wyruszeniem na przygodę. Tak samo jest z przedmiotami jednorazowymi, które czasowo ulepszają nasze zdolności bojowe, obronne lub zmieniają nasze pociski w łatwopalne żądła. Wszystko dostępne jest w imponującej liczbie, łącznie z posortowanymi przedmiotami według powszechności.

Mass Effect Andromeda

Zdolności nie z tej ziemi

Symbolem całej serii Mass Effect jest zdolność siły woli, zwaną biotyką. Biotyka to naturalna moc, pierwotnie należąca do rasy asari, lecz dzięki implantom i pierwiastkowi zero, również inne rasy mogły się jej nauczyć. Całe szczęście twórcy nie zrezygnowali z tego aspektu i nadal możemy się nim bawić. Prócz biotyki, która pozwala tworzyć bariery ochronne, granaty, fale uderzeniowe lub telekinetyczne, możemy rozwijać postać w technologii oraz walce. W odróżnieniu od poprzednich części, nasz bohater nie jest ograniczony wyborem klasy. Tutaj sami wybieramy zdolności, które uznamy za najlepsze i z nich korzystamy podczas zabawy.

Mass Effect Andromeda

Już na początku napotykamy opcjonalną aktywność nazwaną Grupami Uderzeniowymi. Pozwala ona na zlecanie misji specjalnym grupom, które z czasem możemy rozbudowywać, dzięki zdobywanym surowcom i kredytom. Misje mogą zostać wykonane automatycznie lub przez tryb sieciowy z innymi graczami. Gdy zdecydujemy się wejść w tryb wieloosobowy, rozegramy go maksymalnie do czterech graczy, z lekko zmienionym interfejsem. Naszym głównym celem jest pokonanie kilku kolejnych fal, czyli szarżujących na nasz zespół wrogów. Nie liczy się nic innego jak tylko nasze umiejętności bojowe. Tryb potrafi dać wiele frajdy, lecz na krótką metę. Ratunkiem może być tu kooperacja ze znajomymi i wspólne wymyślanie kolejnych taktyk. W zakres misji wchodzi szturmowanie baz obcych, zdobywanie informacji wywiadowczych oraz rozprawianie się z ważnymi celami.

Mass Effect Andromeda

Mass Effect Andromeda – opinia końcowa

Andromeda to produkcja, która z pewnością spodoba się wszystkim grającym w trzy poprzednie odsłony. Jeśli chodzi o nowych graczy, cóż – tutaj mam problem. Z jednej strony świetny system walki i doskonałe poczucie eksploracji. Z drugiej natomiast, problemy z animacjami, wkurzające momenty sztucznej inteligencji i kilka innych, mniejszych baboli. To błędy, na które jesteśmy w stanie machnąć ręką, na poczet innych fantastycznych rozwiązań i gęstego klimatu, który tworzy między innymi wspaniała muzyka. Gra z pewnością nie jest dla każdego, ale jeśli chcesz przeżyć całkiem nieźle skonstruowaną przygodę w nieznanej, odległej galaktyce, warto dać jej szansę.

Ocena: 3,5/5

Plusy:

– uczucie udziału w wielkim przedsięwzięciu,
– eksploracja,
– łazik terenowy,
– różnorodne planety,
– system walki.

Minusy:

– kulejące animacje,
– kiepska sztuczna inteligencja sojuszników,
– nierozbudowany tryb multiplayer.

Grę do recenzji dostarczył sklep Konsoleigry.pl.

Mass Effect Andromeda było testowane w wersji na PC. Screeny pochodzą od redakcji.

Michał Śladewski

Michał Śladewski

Na codzień dziennikarz i marketingowiec, w wolnym czasie pasjonuje się wszystkim co dostarcza wrażeń wizualnych. Samouk montażu wideo i miłośnik nowych technologii. Najchętniej życie poświeciłby na zwiedzaniu dalekich zakątków i uwiecznianiu fauny (serio!). Przygodę z grami zawdzięcza bratu i jego Commodore. Co lepsze PC czy konsola? Kiedyś fan blaszaka, dzisiaj konsoli – bo wygodniej na kanapie.

25 Shares
Share25
+1
Tweet