Recenzja Call of Duty: Ghosts [PC] – jak wypada w konfrontacji z Battlefield 4?

Seria Call of Duty jest jak Mam Talent. Przewidywalna i prosta w odbiorze. Więc jak to się dzieje, że przyciąga miliony ludzi przed ekrany?

Właśnie dlatego, że nie angażuje zbyt mocno. Kampania, która trwa zaledwie kilka godzin to efektowny zlepek dobrze znanych scen akcji. Dla fanów serii aż tak znanych, że doszukują się w nich analogii z poprzednimi częściami. Trudno się zresztą nie zgodzić, wystarczy włączyć ostatnią misję z Modern Warfare II oraz pierwszą z Ghosts.

Zobacz podobieństwo Modern Warfare II i Ghosts:

Ta wpadka jednak nie oznacza, że Ghosts pod względem trybu dla pojedynczego gracza jest totalnym gniotem. Jest niczym dobrze wyreżyserowany film akcji. Przewidywalny, ale jednocześnie trzymający w napięciu. Na początku gracz uczestniczy w walce na stacji kosmicznej ODIN, która zostaje przejęta przez żołnierzy Federacji, czyli sojuszu państw składających się z krajów Ameryki Południowej. USA musi więc się bronić przed śmiercionośną bronią, którą zresztą sama wyprodukowała. Niestety Federacja okazuje się bardziej przebiegła, wygrywa starcie i uderza w Stany, niszcząc doszczętnie największe miasta.

Gracz z kolei obserwuje wydarzenia, które mają miejsce 10 lat później. Przejmuje kontrolę nad Loganem Walkerem, żołnierzem sił specjalnych. Wraz ze swoim starszym bratem, ojcem oraz psem Riley’em (można się
w niego wcielić) muszą ocalić kraj przed najeźdźcami.

W międzyczasie fabuła zaczyna nabierać tempa, kiedy do akcja wkraczają tytułowe Duchy. Przyznam, że momentami nowy CoD potrafi zaskoczyć, ale nie są to zwroty akcji, które będziemy pamiętać przez wiele lat. Ghosts pod tym względem po prostu trzyma poziom poprzednich części. Trochę szkoda, że twórcy nie dali graczom więcej, w końcu mieli do pomocy Stephena Gaghana – scenarzystę takich filmów jak Traffic, Regulamin Zabijania czy Syriana.

Wymagania z kosmosu

Pod względem wizualnym, widać z kolei, że Infinity Ward musiało pójść na kompromis. W końcu gra została wydana na PC, konsole minionej już generacji – PS3 i Xboksa 360, a także PS4 i Xbox One. Miejscami więc obserwujemy naprawdę nieźle przygotowane tereny, które ociekają w detale, a z drugiej strony, kiedy podejdziemy do ściany, oczy zaczyna razić płaska bitmapa, niczym z gier na Nintendo 64. A do tego, mamy kiepsko zoptymalizowany kod, windujący wymagania gry w wersji na PC gdzieś w Himalajach, co zresztą było szeroko komentowane w internecie.

Ostatecznie Ghosts wygląda zdecydowanie gorzej od głównego rywala – Battlefield 4. Zresztą nietrudno się temu dziwić. Bazuje na silniku IW Engine 4.0, którego pierwsza wersja powstała na bazie zmodyfikowanego silnika z Quake’a 3! Cóż, może kiedy konsole nowej generacji na dobre zadomowią się na rynku, Infinity Ward stworzy coś zupełnie nowego.

Aplikacja Call of Duty
Ghosts korzysta z nowych zdobyczy techniki. Na telefonie lub tablecie można zainstalować aplikację, dzięki której sprawdzisz postępy klanu lub wydasz rozkaz dla drużyny.

Oczywiście wiele osób stwierdzi, że najważniejsza jest dobra zabawa, a nie grafika. Owszem, ale pod tym względem, nowy CoD również nie zaskakuje. Wspomniana wcześniej kampania oferuje rozgrywkę na około 6-7 godzin. Szkoda. Całość ratuje multiplayer w którym tradycyjnie mamy sporo trybów rozgrywki w tym nowe takie jak Cranked, Search & Rescue, Squad i Extinction. Standardem też stało się w tego rodzaju grach, ulepszanie własnego żołnierza. To ciekawy element, który zawsze mobilizuje gracza do dalszej zabawy. Dla mnie jednak multiplayer w Ghosts pozostaje w cieniu tego z Battlefield 4. Mam wrażenie, że rozgrywka jest bardziej chaotyczna, a trafienie wroga często przypadkowe. Z drugiej strony, to czy multi się spodoba, to trochę kwestia gustu – jedni wolą szybką i dynamiczną akcję, a drudzy bardziej taktyczne podejście.

Lubimy to co dobrze znane?

Najnowsze Call of Duty to mimo wszystko solidna produkcja, ale oczywiście niepozbawiona błędów. Te jednak zdarzyły się również jego głównemu konkurentowi. Czyżby Infinity Ward oraz Dice nie wyrobiły się z przygotowaniem dopracowanych produkcji na pięć różnych sprzętów? Wszystko na to wskazuje. Efekt jest taki, że gracze po raz kolejny muszą oglądać Mam Talent z dobrze znanym duetem prowadzących. W tym jednak tkwi sekret sukcesu serii Call of Duty. Co roku i tak kupujemy kolejną część, bo po prostu wielu z nas lubi to, co bardzo dobrze zna.

PLUSY:

  • dynamiczna i pełna akcji kampania
  • całkiem niezłe, nowe tryby multiplayer
  • możliwość rozwoju żołnierza, która skłania do dalszej rozgrywki w multi

MINUSY:

  • niedociągnięcia graficzne
  • mocno przewidywalna fabuła kampanii
Robert Ocetkiewicz

Robert Ocetkiewicz

Fan wszelkiego rodzaju FPS-ów oraz wyścigów. Nie stroni również od gier sportowych i dobrych bijatyk w stylu Tekkena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chronimy się przed spamem, dlatego prosimy, rozwiąż captcha zanim klikniesz WYŚLIJ:

5 Shares
Share5
+1
Tweet