Recenzja Call of Duty: Advanced Warfare. Ryzyko się opłaciło

Bez wątpienia najnowsze Call of Duty to jedna z lepszych odsłon serii ostatnich lat. Nowe studio spisało się znakomicie, ale niestety widać, że nad twórcami krążył konserwatywny bat wydawcy.

Sledgehammer Games stanęło przed bardzo trudnym zadaniem. Activision powierzyło studiu prace nad najnowszą odsłoną Call of Duty wiedząc, że zespół, choć składający się z doświadczonych ludzi, jest jeszcze niedotarty. Wcześniej Sledgehammer Games miało jedynie okazję współpracować z Infinity Ward nad Modern Warfare 3.

Widać jednak, że asystowanie i podpatrywanie kolegów wyszło im na dobre. W ciągu trzech lat stworzyli Call of Duty: Advanced Warfare, które śmiało można ocenić jako jedną z lepszych odsłon cyklu.

Kampania jako rozgrzewka

W Call of Duty: Advanced Warfare przenosimy się do roku 2052 i wcielamy w żołnierza o imieniu Jack Mitchell. Ten dołącza do ATLAS-u, korporacji, którą wynajmują rządy różnych krajów do pomocy w walce z terrorystami. ATLAS przez lata rośnie w siłę i w końcu staje się największą prywatną armią na świecie. Ma na swoim pokładzie najlepszych żołnierzy oraz mnóstwo zaawansowanej technologii, o której nawet Stany Zjednoczone mogą tylko pomarzyć. Główne zadanie gracza? Zniszczyć terrorystów, którzy zagrażają porządkowi na świecie.

Na czele organizacji ATLAS stoi Jonathan Irons, w którego rolę perfekcyjnie wcielił się Kevin Spacey. Nie tylko użyczył on swojego głosu ale i wizerunku. Dzięki aktorowi dużego formatu, rola Ironsa jest niezwykle wyrazista i bez niego cała kampania dla pojedynczego gracza byłaby nudna niczym niedzielny obiad u ciotki. Z jednej strony to oczywiście dobrze. Z drugiej natomiast, pod względem charyzmy Irons bije na głowę nie tylko bohaterów drugoplanowych, ale i samego Mitchella. Główna postać w porównaniu do Ironsa to zamknięta w sobie niemowa. Jego zachowanie można co prawda usprawiedliwić wydarzeniami z przeszłości, ale to nie zmienia faktu, że od głównego protagonisty oczekuje się czegoś więcej.

Call of Duty: Advanced Warfare – Jonathan Irons świętuje:

Kampania dla pojedynczego gracza to po prostu Call of Duty wraz ze wszystkimi wadami i zaletami poprzednich odsłon. Nie brakuje tutaj spektakularnych i oskryptowanych akcji, ale także nieoczekiwanych zwrotów w fabule. Chociaż z tym ostatnim twórcy dali ciała, bo najciekawszy smaczek opowiadanej historii wyjawili przed premierą gry. Celowo nie będę o nim tutaj wspominać, licząc na krótką pamięć Czytelników.

Fani serii nie będą też zaskoczeni tym, że kampanię uda się ukończyć w około sześć godzin. Ponadto poczują się jak w domu widząc bardzo ciasne i małe lokacje. Ma to oczywiście swoje zalety, bowiem twórcy dzięki temu zdynamizowali akcję oraz wdrożyli potrzebne skrypty. Niestety odbiło się to kosztem ograniczenia wykorzystania największej nowości w grze, która sprawia, że Advanced Warfare mocno wyróżnia się na tle pozostałych części. Mowa o egzoszkielecie przywdziewanym przez żołnierzy przyszłości.

Tego w Call of Duty jeszcze nie było

Egzoszkielet promowany był jako największa nowość w Call of Duty i tak w rzeczy samej się stało. To pewnego rodzaju dodatek do uzbrojenia, dzięki któremu żołnierze są silniejsi, potrafią wyżej skakać, stawać się niewidzialni, czy robić inne cuda, które gracz odkrywa wraz z postępem w rozgrywce. Przed premierą miałem spore obawy co do tego, że rozgrywka w Advanced Warfare będzie zbyt podobna do tej z Titanfall. Na szczęście się myliłem, a to zasługa trzech trików, które zastosowali twórcy.

CoD Advanced Warfare

Po pierwsze nowe umiejętności są świetnie zbalansowane. Nie mamy poczucia gry superbohaterem, bowiem na przykład skoki, które można wykonywać dzięki egzoszkieletowi, nie powodują, że wystrzelimy w powietrze na dwa kilometry, a co najwyżej kilkadziesiąt metrów. Wystarczy by przeskoczyć mur, ale nie żeby za pomocą jednego susa znaleźć się na czubku Empire State Build. Po drugie wspominałem wcześniej o tym, że w kampanii twórcy nieco ograniczyli teren. To powoduje, że nie mamy poczucia ogromnej swobody w użyciu egzoszkieletu. W końcu po trzecie, każda pojedyncza misja w kampanii daje dostęp tylko do trzech umiejętności egzoszkieletu. A te są z góry narzucane przez twórców. Jeśli więc przyjdzie czas na rozgrywanie misji skradankowej, nieocenione okaże się maskowanie. Jeśli z kolei zajdzie potrzeba szturmu w wieżowcu, dostaniemy rękawice, które przyklejają się do jego powierzchni i sprawią, że zajdziemy wroga od tyłu.

Call of Duty multi stoi

Egzoszkielet rozwija jednak skrzydła w trybie multiplayer, wprowadzając duży powiew świeżości do serii, a nawet więcej – spory przeciąg, który zdrowo przewietrzył stare zastępy kodu źródłowego. Można więc nie tylko ukrywać się za czapką niewidką, ale także szybko wskakiwać na dachy magazynów, czy samochodów, aby stamtąd ostrzelać wrogów. Egzoszkielet daje także możliwość uniesienia ciężkiej tarczy, a nawet wyrwania drzwi z auta, które także posłużą jako osłona przed ogniem. Ponadto zarówno w powietrzu jak i biegając, możemy używać szybkich uników, co dodatkowo wprowadza więcej życia w rozgrywkę. To jednak nie wszystko. Skończyły się czasy czajenia w ukryciu. Teraz bez problemu można wykonać podwójny skok na dach, rozbijając jego szklaną powierzchnię i lądując tuż za plecami przeciwnika. Fajne? Jak najbardziej! Dzięki egzoszkieletowi rozgrywki w Call of Duty trzeba uczyć się na nowo, za co należy się spory plus.

Call of Duty: Advanced Warfare – multiplayer:

Nowe Call of Duty to jednak nie tylko egzoszkielet. Gracz ma do dyspozycji mnóstwo różnego rodzaju broni. Karabiny szturmowe, karabiny snajperskie, pistolety, wyrzutnie rakiet, to tylko kilka z nich. Jak to na walki przyszłości przystało, można skorzystać z latających dronów, a nawet bomb, które zagłuszają wszystkie dźwięki wokoło – idealne do szturmu na wypełnione wrogami pomieszczenie. Granaty z kolei są teraz tak inteligentne, że wystrzelić można je z egzoszkieletu i same znajdą drogę do celu. Świetne w Advanced Warfare po raz kolejny jest to, że twórcy nie przegięli w futurystycznym podejściu do konstrukcji arsenału. Widać, że musieli mocno współpracować ze specjalistami od uzbrojenia, którzy powiedzieli im, co może być realną alternatywą dla dzisiejszych pukawek za 40 lat.

Call of Duty Advanced Warfare_Review_Will IronsNa plus w trybie multiplayer trzeba też zaliczyć system rozwoju żołnierza. Umiejętności, które wykorzystamy w ramach konfiguracji egzoszkieletu jest więcej niż w kampanii single player. W sumie dla naszego protagonisty można wybrać aż 13 różnych dodatków. Każda broń, dodatek do broni, czy umiejętność egzoszkieletu, to jeden punkt. Maksymalnie nasz egzoszkielet może mieć dwie Egzo Umiejętności, jak chociażby chwilowe maskowanie, czy czasowe zwiększenie odporności na obrażenia. Ponadto wrzucimy jeszcze trzy Atuty. Tutaj możemy wybrać na przykład szybsze poruszanie się i to na stałe. Do broni z kolei dobierzemy maksymalnie trzy dodatki w postaci celownika laserowego, kolby zwiększającej mobilność czy uchwytu zmniejszającego drgania. Nasz żołnierz może też mieć przy sobie tylko dwie bronie, ale rezygnując z jednej, dopuszczamy na przykład dodanie kolejnego gadżetu do głównej pukawki. To sprawia, że zanim rozpoczniemy rozgrywkę, warto trochę pobawić się z różnymi ustawieniami i konfiguracją. Bardzo przydatnym dodatkiem jest także strzelnica. Wyposażając żołnierza, wystarczy wcisnąć odpowiedni klawisz i w ciągu sekundy lądujemy w miejscu treningowym. Nie trzeba więc odpalać rozgrywki sieciowej i czekać na połączenie z graczami, aby sprawdzić nowe ustawienia.

Tradycyjnie też, za każdego zabitego przeciwnika i wygrany mecz dostajemy kolejne punkty doświadczenia i wskakujemy na dalsze poziomy. Te otwierają drogę nie tylko do nowych broni, ale i umiejętności, czy dodatków do karabinów. Jest więc o co walczyć. Sam fakt tego, że z każdym kolejnym meczem jesteśmy coraz bardziej skuteczni w boju, wciąga niczym oglądanie pornografii.

Trochę tradycji

Nieco rozczarowany jestem rodzajami trybów rozgrywki w multiplayer. Tutaj tak naprawdę największą nowością jest Uplink, w którym gracze walczą o coś na wzór metalowej piłki, a ich zadaniem jest umieszczenie jej w wyznaczonym miejscu. Trochę jak gra w koszykówkę. Poza tym mamy dostępny tradycyjny Deathmatch, Team Deathmatch, czy też Capture the Flag. W sumie trybów znajdziemy około 11.

Pochwała należy się jednak za to, że Sledgehammer Games wdrożyło też tryb, w którym nie można wykorzystywać umiejętności egzoszkieletu. Dobrze więc, że znalazło się coś dla wielbicieli tradycyjnej rozgrywki.

Call of Duty: Advanced Warfare – rozgrywka:

Irytujące jest jednak to, że nie zawsze można połączyć się z siecią. Zrywane połączenia to co prawda rzadkość, ale nagminnie miałem problem z zalogowaniem się do profilu i w ogóle rozpoczęciem rozgrywki. Rozwiązaniem okazywał się restart komputera, co jest mocno frustrujące. Podobny problem ma wielu innych graczy, o czym świadczy spora liczba wątków na ten temat na różnych forach w sieci. Ponadto, mimo tego że do Advanced Warfare pojawiła się już łatka, wymienionego buga nie udało się zlikwidować.

Grafika nowej generacji? Nie do końca

Tradycyjnie przed premierą Activision obiecywało, że nowe Call of Duty przyczyni się do opadu szczęki, spowodowanego zachwytem nad pieczołowicie przygotowaną oprawą wizualną. W moim przypadku udało się ten efekt osiągnąć połowicznie. Otóż lekko tylko otworzyłem usta ze dziwienia… jak zobaczyłem przycięcia animacji w filmikach otwierających każdą misję. Poza tym gra na testowanym PC działa niezwykle płynnie w rozdzielczości FullHD i włączonymi praktycznie wszystkimi możliwymi fajerwerkami, co świadczy o jej dobrej optymalizacji. Mniemam więc, że problem z filmikami nie miał związku ze sprzętem, ale jest błędem w grze.

Spore brawa należą się twórcom jeśli chodzi o wykonanie postaci. Mimika twarzy stoi na najwyższym poziomie, poruszające się gałki oczne, czy zmarszczki wygląda naprawdę realistycznie. Trochę detali brakuje w niektórych lokacjach, ale płynność animacji skutecznie odwraca od tego uwagę. Przed premierą sporo mówiono też o tym, że Sledgehammer Games postarało się w kwestii dźwięku wystrzałów i wybuchów. W porównaniu chociażby do Battlefielda 4, który jest jednym z lepiej udźwiękowionych tytułów na rynku, Advanced Warfare wypada jednak przeciętnie. Niestety nie poczułem, żeby po eksplozji granatu pod moim biurkiem zrobiła się dziura.

Call of Duty: Advanced Warfare to spore zaskoczenie

Call of Duty potrzebowało świeżej krwi do zbudowania kolejnej dobrej odsłony. Częściowo to się udało, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że cały projekt mocno kontrolowało Activision. Sledgehammer Games to jak widać kreatywny zespół. Musiał jednak stworzyć kampanię zbudowaną według znanego schematu, czy też wdrożyć mocno oklepane tryby rozgrywki sieciowej. Sądzę, że była to czysta kalkulacja biznesowa ze strony wydawcy, który dokładnie ogląda każdego wydanego dolara.

Jednak jako całość najnowsza część Call of Duty to jedna z najlepszych odsłon w ostatnich kilku latach. Debiutujący zespół Sledgehammer Games zasługuje na medal. I to medal za odwagę. Dlaczego? Wdrożyli dość ryzykowny model rozgrywki oparty na egzoszkielecie, który jednak świetnie sprawdził się w boju. Jak widać, kto nie ryzykuje, ten się cofa, a w przypadku Advanced Warfare, seria Call of Duty poczyniła znaczący krok do przodu. Może nie jest to krok milowy, ale z pewnością bardzo ważny dla rozwoju całej marki.

PLUSY:

  • egzoszkielet dający nowe pomysły na rozgrywkę
  • świetnie zaprojektowany multiplayer z systemem rozwoju żołnierza
  • genialna postać Jonathana Ironsa, wykreowana przez Kevina Spacey’ego
  • szczegółowo wykonane modele postaci
  • dynamiczna kampania, ale…

MINUSY:

  • … niestety zbyt krótka i przewidywalna
  • przydałoby się więcej innowacyjnych trybów w multi
  • nad realistycznymi dźwiękami trzeba jeszcze popracować
Robert Ocetkiewicz

Robert Ocetkiewicz

Fan wszelkiego rodzaju FPS-ów oraz wyścigów. Nie stroni również od gier sportowych i dobrych bijatyk w stylu Tekkena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chronimy się przed spamem, dlatego prosimy, rozwiąż captcha zanim klikniesz WYŚLIJ:

0 Shares
Share
+1
Tweet