Life is Strange – recenzja pierwszego epizodu. Kto powinien zrobić selfie?

Twórcy Remember Me wykonali kawał porządnej roboty.

Life is Strange zaintrygowało mnie od samej zapowiedzi, więc bez zastanowienia sięgnąłem po pierwszy epizod tej tajemniczej przygodówki. Nie będę trzymał w niepewności – to był naprawdę słuszny wybór.

Zaczyna się efektownie. Drzewa uginają się pod wiatrem, a nasza bohaterka powolutku, osłaniając się przed szalejącym żywiołem, wspina się ku szczytowi, który wieńczy morska latarnia. Jest zimno i mroczno, deszcz ostro siecze w twarz. Z góry widok niesamowity, lecz jednocześnie mrożący krew w żyłach. Ogromne tornado szaleje, unosząc w powietrze dosłownie wszystko, co stanie na jego drodze. Mała łódka, wyrzucona z jądra żywiołu, uderza w szczyt latarni. Budowla rozpada się z hukiem, lądując na naszej głowie. Śmierć…

… Nagle budzimy się w szkolnej klasie. To tylko zły sen?

Tak rozpoczyna się wielka przygoda, którą odkrywamy kawałek po kawałeczku wcielając się w 18-letnią Max Caulfield, uczennicę zafascynowaną fotografią i zdjęciami selfie. Max nie jest typem przebojowej nastolatki, która rozpycha się przez życie łokciami i ma gotową ripostę na każdą docinkę, padającą pod jej adresem. To zagubiona w swoim świecie osóbka, lecz też nie jedna z takich, którą w szkole określa się mianem ofiary losu.

Life is Strange – premierowy zwiastun

Już w początkowych minutach gry Max jest świadkiem morderstwa. Wtedy odkrywa, że nie jest zwyczajną dziewczyną – potrafi władać czasem. Nasze pierwsze zadanie polega zatem na wykorzystaniu swojej umiejętności, by zaradzić tragedii. Lecz to dopiero początek intrygi, która na nas czeka.

Zabawa w cofanie czasu stanowi rdzeń rozgrywki Life is Strange, która potrafi wciągnąć po same uszy. Żeby było jasne – to typowa gra przygodowa z widokiem TPP, która polega głównie na eksploracji, rozmowach i podejmowaniu rozmaitych decyzji. Nie będziemy strzelać, skakać przez płotki ani latać rakietą. Jeśli liczycie na dynamiczną akcję, zapomnijcie o tej grze.

Twórcy postawili na narrację oraz fabułę, którą poznajemy rozwiązując kolejne zagadki, badając różne przedmioty oraz rozmawiając z napotkanymi postaciami. Relacje międzyludzkie i dokonywane podczas pogawędek wybory mają ogromne znaczenie w Life is Strange. Deweloper podkreśla, że każda podjęta przez nas ścieżka wpłynie na dalsze losy oraz powiązania pomiędzy bohaterami.

Life-is-Strange-(9g)
Jak potoczy się ta historia? Początek jest świetny.

Dużo zabawy sprawia testowanie, jak różne osoby reagują na nasze poczynania. Jeśli uznamy, że efekt dokonanego wyboru nas nie zadowala, możemy przecież cofnąć czas i zmienić bieg wydarzeń. Max może być miła i uczynna, lecz nic nie stoi na przeszkodzie, by być wścibskim samolubem, grzebać w prywatnych rzeczach znajomych, sprawdzać co przeglądają aktualnie na laptopie czy wleźć z butami do ich szafy. Zazwyczaj takie zachowanie uchodzi płazem, lecz kiedy przegniemy, możemy naprawdę kogoś do siebie zrazić. W konsekwencji zdobędziemy nowego wroga.

Wszystkie wybory mają być naprawdę dalekosiężne, więc warto zastanowić się dwa razy nad podejmowanymi decyzjami. Wpływamy ponadto nie tylko na swoje życie, lecz na wzajemne relacje między innymi osobami. Rzucić komuś kłodę pod nogi, czy podać pomocną dłoń i wyciągnąć z opresji?

Studio DONTNOD zadbało o tętniący życiem świat, w którym spotykamy naprawdę odmienne charaktery. Jest bogaty bad boy, zbuntowana nastolatka, religijna panienka z problemami, dobry chłopak zgarniający baty czy wyszczekana gwiazdeczka z dobrego domu. Do tego czirliderki, futboliści i twarde typy, nie znoszące sprzeciwu. Choć czujemy się jak w amerykańskim filmie, otoczeni przez stereotypowe postacie, mamy wrażenie, że jest to film z gatunku tych bardziej ambitnych, które mają widzowi coś do przekazania.

Wszystko zostało oprawione w naprawdę przyjemną grafikę. Nie spodziewajcie się fajerwerków na miarę konsol nowej generacji, lecz naprawdę nie ma na co narzekać. Specyficzny styl, mnóstwo szczegółów oraz porządne efekty oświetlenia robią dobre wrażenie.

Dochodzi do tego świetna muzyka, która załącza się w odpowiednich momentach oraz wysokiej jakości efekty dźwiękowe.

Na co można ponarzekać? O ile sterowanie jest banalnie proste i nie sprawia problemów, czasem trudno namierzyć jakiś przedmiot, który chcemy np. obejrzeć bądź przeszukać. To jednak rzadkość. Bardziej przeszkadza niezgrana mimika ust z wypowiadanymi słowami. Tutaj naprawdę mogło być o niebo lepiej. Można też przyczepić się do niskiego poziomu trudności zagadek, choć osobiście nie uznaje tego za wadę. Wolę dobrze się bawić niż godzinę zastanawiać, jak pchnąć fabułę na właściwy tor.

Miejmy nadzieję, że kolejne epizody nie zepsują świetnego klimatu, zbudowanego przez pierwszy fragmencik. Life is Strange zostało rozbite na pięć kawałeczków, a ukończenie pierwszego zajmuje około 2-3 godzin, jeśli naprawdę chcemy z każdym porozmawiać i zajrzeć w najdalszy kąt.

Jeśli nie przeszkadzają Wam drobne niedociągnięcia, o których wspomniałem, warto skusić się na nowe dzieło twórców Remember Me. To doskonała zabawa dla osób, które nie mogą oderwać się od tytułów typu The Walking Dead od Telltale Games. Nie żałowałem ani sekundy spędzonych przy Life is Strange – to był naprawdę dobry wybór i nawet gdybym mógł cofnąć czas, wybrałbym tak samo.

PLUSY:

  • Przyjemna oprawa graficzna
  • Świetna muzyka
  • Nasze wybory mają ogromne znaczenie
  • Intrygująca fabuła

MINUSY:

  • Niezgrana mimika ust z wypowiadanymi słowami
  • Fani trudnych zagadek mogą się rozczarować

Recenzja Life is Strange powstała w oparciu o wersję gry na PC. Tytuł jest dostępny również na konsole: PlayStation 3, PS4, X360 oraz Xbox One.

Darek Madejski

Darek Madejski

Wychowany na Amidze i pierwszej odsłonie PlayStation. Do dziś często sięga po hity z lat 90.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chronimy się przed spamem, dlatego prosimy, rozwiąż captcha zanim klikniesz WYŚLIJ:

2 Shares
Share2
+1
Tweet