Nie tylko Cyberpunk 2077 – czyli pięć polskich gier, które wprowadzą Was w dystopijny świat technologii

Cyberpunk 2077 to jedna z najbardziej wyczekiwanych gier wideo, jednak jej data premiery jest jedną wielką niewiadomą. CD Projekt RED po latach owocnego romansu z Geraltem odszedł od klimatu quasi-średniowiecznego świata z magią, gusłami i potworami na rzecz cyberpunku – gatunku o mniejszej popularności, jednak mającego nie mniejszy potencjał na tworzenie interesujących historii co fantastyka. W oczekiwaniu na kolejną wielką produkcję rodzimego studia, warto sprawdzić gry innych polskich deweloperów, którzy w ostatnich latach stali się prawdziwymi specjalistami od cyberpunku.

Mroczna wizja przyszłości

Zaczynając jednak temat gier, warto zdefiniować, czym jest wspomniany cyberpunk. Najłatwiej określić go jako jeden z nurtów science-fiction ukierunkowany na przedstawienie wizji stechnicyzowanego świata, w którym zaciera się granica pomiędzy przestrzenią materialną a cybernetyczną. Jest tym samym próbą zobrazowania przyszłości człowieka. Wizualizuje postulat futurystów – zasadę 3M, czyli miasto – masa – maszyna. Według niej ludzkość zbita jest w gigantycznych obskurnych metropoliach, gdzie panuje anarchia, podstawowe wartości społeczne tracą na znaczeniu, zaś narkotyki, nierząd i przestępczość są na porządku dziennym. Technologia jest obecna we wszystkich sferach życia człowieka, wyręczając go z wielu podstawowych czynności. Rozwinięta jest do poziomu pozwalającego tworzyć cybernetyczne implanty, takie jak sztuczne mechaniczne nogi, ręce czy oczy. W cyberpunku istnieje również świadomość ludzka przeniesiona do wirtualnego świata. Każdy z osobna posiada swój własny czip i jest obdarty z prywatności. Za postępującą dehumanizacją i rozwojem cyberprzestrzeni odpowiedzialne są nie tyle państwa, co wielkie, bezwzględne korporacje dążące do wzrostu kapitału.


Cyberpunk stał się punktem przewodnim cyklu Gamedec Marcina Przybyłka.

Seria przedstawia kontrolowany przez korporacje świat w XXII wieku, gdzie ludzkość skupiona jest w zamkniętych miastach. Oprócz życia realnego wiele osób spędza czas w światach sensorycznych, czyli grach, które pozwalają spełniać wszelkie potrzeby. Gdy ktoś w nich potrzebuje pomocy, do akcji wkracza tytułowy gamedec – czyli growy detektyw.

Nurt ten został na dobre zapoczątkowany przez słynną powieść Neuromancer Williama Gibsona z 1984 roku. To w sporej mierze dzięki niej pojawiły się kolejne interesujące wizje dystopijnego świata zdominowanego przez technologię, takie chociażby jak Blade Runner, Ghost in the Shell czy Matrix. Choć cyberpunk ciągle traktuje się jak „nieuniknioną przyszłość”, tak naprawdę istnieje już teraz, choć w lżejszej, mniej mrocznej wersji. Każdy z nas przecież korzysta z komputera, ba! Niektórzy przeczytają te słowa na ekranie swojego smartfona. Na Ziemi od lat panuje dysproporcja pomiędzy bogatą północą, gdzie ludzie zatracają się w konsumpcjonizmie, a południem z miliardem głodujących. Na przykładzie Space X Elona Muska czy Virgin Galactic Richarda Bransona widać, że to prywatne firmy skolonizują nową planetę, nie zaś państwowe spółki. Nawet gry wideo, rozwijana dzięki nim wirtualna rzeczywistość, płatności online czy powszechne social media wchodzą w skład cyberpunku, którego na co dzień nie dostrzegamy.

Wielka nadzieja Redów

Ta interesująca wizja cybernetycznego świata, która na dobrą sprawę nie zakorzeniła się w polskiej kulturze w latach 80. XX, w czasach rozkwitu gatunku, jest głównym motywem powstającego Cyberpunk 2077 od CD Projekt Red. Nowy projekt „Redów”, oparty na systemie gry fabularnej Cyberpunk 2020 Mike’a Pondsmitha wydanej w 1988 roku, zapowiada się na produkcję, jakiej jeszcze nie było. Gra, wzorem Wiedźmina 3, ma być ogromnym sandbox’em, w mechanice RPG, nastawionym na złożoną, wielowątkową fabułę, gdzie będzie można podejmować decyzje rzutujące na dalszą historię. Deweloper ponownie ma umożliwić graczom dokonywanie wyborów nie tylko w kategorii dobrego/złego rozwiązania sprawy, ale też stawiania na decyzje pośrednie. Światem w Cyberpunk 2077, wzorem papierowego pierwowzoru, będzie tętniąca życiem metropolia Night City. Ma być ogromna, z pojazdami naziemnymi i latającymi, niczym w Blade Runnerze, komunikacją miejską i rozbudowaną wirtualną siecią, w której rozgrywać ma się część gry.

Dzięki zastosowaniu zaawansowanego autorskiego silnika graficznego REDengine 4, produkcja CD Projekt RED zaoferuje jeszcze bardziej złożone interakcje i żywszy świat, niż w Wiedźminie 3. Technologia ta, oparta na automatyzacji i rozwijanych algorytmach sztucznej inteligencji, może niesamowicie wpłynąć na immersję Cyberpunk 2077. W połączeniu z ogromem Night City, pełnym wieżowców, ulic oblepionych neonami i masą zadań pobocznych, jawi nam się przed oczami kolejna wielka produkcja rodzimego dewelopera. Niestety cały projekt trzymany jest w tajemnicy i nie wiadomo nawet, kiedy zadebiutuje. W strategii spółki wpisane jest tworzenie i wydanie gry w okresie od 2017 do 2021 roku. Jak widać, na grę trzeba będzie jeszcze „trochę” poczekać, jednak sympatycy cyberpunku nie mają na co narzekać. Jak na ironię historii, nasz rodzimy game-dev wyrasta na lidera tego nurtu w grach wideo, dostarczając ciekawe i oryginalne produkcje.

Uliczne wojny w blasku neonów

Jedną z takich produkcji jest bez wątpienia Hard Reset z 2011 roku, stworzony przez Flying Wild Hog – twórców świetnej dylogii Shadow Warrior. Gra jest pierwszoosobową strzelanką rozgrywającą się w spowitym mrokiem mieście Bezoar, gdzie natrafimy zarówno na szare kamienice rozpromienione blaskiem neonów i telebimów, jak i na samochody bez kół, które swoją stylistyką nawiązują do retro futurystycznych wizji z lat 50. i 60. XX wieku. Fabuła produkcji luźno nawiązuje do kultowego Terminatora, bowiem przedstawiony świat jest zdominowany przez śmiercionośne roboty, które dziesiątkują ludzkość.

Pro8lem – „2040”

Fani hip-hopowych rytmów z pewnością powinni sprawdzić debiutancki album warszawskiego zespołu Pro8lem, promowany singlem „2040”. Teksty piosenek zawierają masę odniesień do popkulturowych dzieł cyberpunku pokroju Cowboy Bebop, Neo Tokyo, Ghost in the Shell, Akira czy K-PAX, a przy tym brutalnie opisują zdegenerowany świat przyszłości.

Gracz w tej patowej sytuacji wciela się w zaprawionego w bojach majora Fletchera, mogącego ocalić rasę ludzką. Postać ta wyposażona jest w dwa podstawowe typy broni, które z postępem w grze da się ulepszać. Jedna z nich, to wielofunkcyjny karabin, mogący dodatkowo służyć jako granatnik czy strzelba. Druga zaś to futurystyczne działko plazmowe przywodzące na myśl odpowiedniki z serii Halo czy Metroid Prime. Ponadto autorzy udostępnili broń białą, która zamiast tradycyjnego ostrza posiada wiązkę energii sprawdzającą się wyśmienicie przy kasacji kolejnych mechanicznych maszkar.

Hard Reset zapewnia masę dynamicznej zabawy rodem z Serious Sama, gdzie trzeba stawić czoła tabunom przeciwników. Wspomniane śmiercionośne maszyny charakteryzują się różnorodnością i wymagają dużej mobilności od gracza. To z pewnością jedna z najmroczniejszych wizji cyberpunku w grach wideo, która potrafi wciągnąć na długie godziny.

Równie intensywnych doznań dostarcza tegoroczny Ruiner studia Reikon Games. Strzelanina ta jest utrzymana w przyjemnej dla oka komiksowej grafice i przenosi nas w daleki rok 2091 na ulice fikcyjnej chińskiej metropolii Rengkok, w której rządzi wpływowa korporacja Heaven. Specjalizuje się ona w wirtualnej rzeczywistości, umożliwiając najbogatszym mieszkańcom rozrywkę w cybernetycznym świecie. Przeciętni zjadacze chleba zaś muszą stawiać czoła codziennym problemom wielkiego, skorumpowanego miasta.

W produkcji wcielamy się w człowieka zdeterminowanego potrzebą odzyskania porwanego brata, który podpadł wpływowym szychom. Rozgrywka przedstawiona jest w rzucie izometrycznym i cechuje się dużą dynamiką, gdzie musimy ścierać się z grupami niebezpiecznych przeciwników, co skutkuje soczystym rozlewem krwi. Autorzy do tego celu udostępnili szeroki wachlarz uzbrojenia i umożliwili korzystanie z broni zabitych wrogów. W pokonywaniu kolejnych przeszkód pomagam nam tajemnicza hakerka, co tylko podkreśla cyberpunkowy charakter produkcji. Co warte podkreślenia, Ruiner może doczekać się ekranizacji, za którą ma być odpowiedzialny Luc Besson.

Walka z własną świadomością

Polski cyberpunk to nie tylko epickie starcia i hektolitry wylanej krwi (lub oleju z robotów – wedle uznania). Interesujący obraz tego gatunku przedstawiono w Get Even (2017) studia The Farm 51. Produkcja ukazana w pierwszej osobie pozwala nam wcielić się Cole Blacka – mężczyznę, który budzi się w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym i ma luki w pamięci. Nie pamięta praktycznie nic, poza dziewczyną, którą pragnie uratować przed śmiercią. Bohater ma jednak szansę na odzyskanie wiedzy z przeszłości dzięki specjalnemu urządzeniu, które pozwala mu zbadać własny umysł i odróżnić prawdę od złudzeń.

Taki zarys fabuły pozwolił na ciekawe połączenie kilku gatunków. Choć w grze można używać broni palnej, tak rozgrywka nastawiona jest przede wszystkim na eksplorację i poznawanie złożonej fabuły. Klimat przywodzi na myśl najlepsze psychologiczne horrory, gdzie jesteśmy poddani działaniom zjawisk z pogranicza iluzji i brutalnej realności nie wiedząc, co jest prawdą, a co nie. W walce z obłędem niezbędny jest wysoce zaawansowany smartfon, który sprawdza się jako idealne narzędzie detektywistyczne. Niczym w grach z Batmanem, można dzięki niemu skanować otoczenie, odszukując kolejne poszlaki czy badać ślady DNA. Jest również jednym z modułów do broni palnej i świetnie sprawdza się jako mini mapa czy prosty noktowizor. Get Even na każdym kroku testuje czujność gracza i umiejętnie podkreśla cyberpunkowy charakter.

Inną perełką ze świata cybernetycznych wszczepów i zaawansowanej wirtualnej sieci jest Observer, który również zadebiutował w tym roku. Produkcja Bloober Team jest retro futurystyczną dystopią przenoszącą nas do Krakowa z roku 2084, do czasów V RP. W grze poznajemy postać Daniela Lazarskiego, w którego wcielił się sam Rutger Hauer, znany przede wszystkim jako Roy Batty z Łowcy Androidów.

Bohater jest Obserwatorem, czyli detektywem neuronowym, który potrafi hakować umysły innych. Po otrzymaniu listu od zaginionego syna – inżyniera niezwykle wpływowego w Polsce Chiron Incorporated, podejmuje próbę odnalezienia go. Tym samym zapuszcza się do szarych i brudnych dzielnic futurystycznego Krakowa utrzymanego w wyjątkowej stylistyce – miszmaszu PRL i nowoczesnych zdobyczy techniki z drugiej połowy XXI wieku!

Funky Koval to jedno z epokowych dzieł polskiego komiksu…

…będące trafnym komentarzem politycznym i społecznym do czasów Polski Ludowej. Tytułowy Koval jest kosmicznym detektywem z agencji Universs, który bada sprawę tajemniczych przybyszów spoza Ziemi, uczestnicząc ponadto w wielu pościgach i strzelaninach. Komiks składający się z czterech tomów to zwariowane połączenie space opery, PRL-owskiej rzeczywistości i cyberpunku w wydaniu retro.

To połączenie stworzyło niesamowity klimat, który ponadto podtrzymuje ciągłe napięcie spowodowane wizjami koszmarów ze zhackowanych umysłów i licznych zagrożeń życia. Observer kapitalnie sprawdza się jako survival horror i jest prawdziwą wizualną ucztą dla starszych graczy, wychowanych w Rzeczpospolitej Ludowej, którzy z pewnością poznają charakterystyczne przedmioty z tamtej epoki.

Niczym w wirtualnej rzeczywistości

Na koniec należy wspomnieć o zeszłorocznym indyku – SUPERHOT. Produkcja SUPERHOT Team słusznie została uznana za jeden z najoryginalniejszych FPS-ów ostatnich lat, zyskując ponadto głośne medialne wsparcie od Cliffa Bleszinskiego. Patent z kontrolą czasu podczas poruszania okazał się niezwykle przemyślanym rozwiązaniem. Ponadto areną zmagań są białe przestrzenie z autami jawnie inspirowanymi polską motoryzacją, na których idealnie widać czerwonych przeciwników i trajektorie wystrzeliwanych kul. Można poczuć się niczym w Matriksie! W SUPERHOT zastosowano staroszkolną, bryłową oprawę wizualną do totalnie bezosobowych postaci, które nawet nie mają twarzy. Trochę to przywodzi na myśl rzeczywistość wirtualną, tyle że w tym wypadku nie potrzebujemy wymaganych specjalnych gogli.

Klimat cyberpunku można również dostrzec w menu głównym, gdzie użyto grafiki  ASCII rodem z lat 80. XX wieku. W grze kilkukrotnie pojawia się porównanie umysłu do software’u, co jest pewnym odniesieniem do amerykańskiego cyberpunku z przełomu wieków. SUPERHOT jest całkiem odmiennym spojrzeniem na omawiany nurt, jednak umiejętnie imituje wirtualny świat, w którym to my mamy kontrolę nad wydarzeniami.

Jak widać polski gamedev cyberpunkiem stoi. W 2011 Hard Reset zapoczątkował trend na tworzenie produkcji nawiązujących do nie tak dalekiej wizji świata, gdzie bezwzględna technologia odgrywa kluczową rolę w życiu człowieka. Można w ciemno założyć, że zbliżający się wolnymi krokami Cyberpunk 2077 będzie magnum opus polskich producentów gier wideo i dołoży ogromną cegiełkę do rozwoju nurtu cyberpunku. Choć premiera produkcji CD Projekt RED jest ciągle wielką niewiadomą, tak wyżej wymienione produkcje mogą w pewien sposób zaspokoić Wasz głód obcowania z cybernetyczną rzeczywistością i cyborgami.

Łukasz Kędzierski

Łukasz Kędzierski

Fan twórczości H.P Lovecrafta i Michaela Crichtona, lubiący ponadto popkulturę lat 80 i 90. W wolnych chwilach wielki kibic Juventusu F.C i miłośnik power metalu. Ubóstwia filmowego Batmana Tima Burtona i komiksowego od Douga Moencha. Entuzjasta gier wszelakich, w których ceni przede wszystkim pomysł i grywalność. Wychowany na Pegasusie, PlayStation i GameBoy’u Advance.

32 Shares
Share32
+1
Tweet